poniedziałek, 15 sierpnia 2016

"Mielone" z bobu i amarantusa

Nie przepadam za amarantusem, ale ponieważ jest bardzo zdrowy, Rodzice starają się go przemycić do mojej diety, najczęściej w zupach.
Całkiem niedawno, Rodzice wymyślili przepyszny sposób na przemycenie amarantusa do mojego brzusia :) Przygotowali dla mnie "mielone" z bobu i amarantusa. Kocham bób i mógłbym go jeść na okrągło :) Za sprawą bobu, nawet nie zorientowałem się, że w "mielonych" jest amarantus ;)

Do przygotowania "mielonych" z bobu i amarantusa, Rodzice wykorzystali:

- bób (bób przygotowujemy w większej ilości: bób wrzucamy na gotującą się wodę z odrobiną organicznej suszonej bazylii, gotujemy 10 min., odcedzamy; wystudzony bób przechowujemy w lodówce)

- organiczny amarantus (amarantus też przygotowujemy w większej ilości: zalewamy go zimną wodą [w proporcji 1 szklanka kaszy na 2 szklanki wody], zagotowujemy i gotujemy na bardzo małym ogniu pod przykryciem przez ok. 20 min.; wystudzony amarantus przechowujemy w lodówce

- organiczną oliwę z oliwek extra virgin


PRZYGOTOWYWANIE OBIADKU

Do porcji wcześniej ugotowanego amarantusa


dodajemy porcję wcześniej ugotowanego bobu;


oba składniki traktujemy blenderem, dodajemy oliwę, mieszamy i tak otrzymujemy "mielone" :)







Dla urozmaicenia obiadku, w kolejne dni zamiast oliwy, można dodać inny olej organiczny tłoczony na zimno, lub garść dowolnych orzechów zmielonych w rozdrabniaczu, albo młynku.


SMACZNEGO 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza